Wszystko jest sprzedażą! Spowiedź marketera

back-black-and-white-buildings-1435194

Od 2011 roku zajmuję się zawodowo marketingiem i reklamą. W tym czasie poznałem wiele buzzwordów i technik sprzedaży, chociaż tych drugich jakby mniej. I wiecie co? Czasem trafia mnie szlag!

Często zadaję sobie pytanie czy już zostałem leadem w lejku i w którym segmencie się znajduję. Jak klasyfikuje mnie system do automatyzacji marketingu. Jakie frazy kluczowe wpisywałem i jakie reklamy są na mnie targetowane – czy to w „szukajce”, czy to na samym Facebooku, LinkedIn lub innym Instagramie.

Kiedyś było tak, że książki stanowiły świętość – i nie piszę tu o Biblii. Ostatecznie albo promowały autora, albo określoną teorię, ale dziś już nie. Dziś jest MVP (minimum value product) w biznesach wielu przedsiębiorców na tzw. drabinie wartości.

Z kolei blogi stanowią przedłużenie macek sprzedażowych. Do tego oczywiście dochodzą vlogi i afiliacja, czyli przekierowanie w linku w modelu CPA, kiedy udostępniający treść zarabia na przekierowaniu Ciebie i transakcji. A poza tym tzw. branded content.

Mógłbym się dalej rozpisywać na temat tego, jak wiele zmienił google i algorytm premiujący treści content marketingowe. Jak dużo zrobił Facebook w trosce o wartość swoich akcji. Ale nie to stanowi klucz. Dziś wszystko jest sprzedażą, a Ty jesteś trybikiem w wielkiem marketingowej maszynie.

Od Ciebie Kliencie zależy czy powiesz „nie” i zrezygnujesz z pseudodarmowych treści, a od Ciebie Marketerze zależy czy dostarczysz realną wartość. Nie ma nic złego w tym, że za swoją pracę oczekujesz wynagrodzenia, że firma musi zarabiać, ale czy wszędzie musi być upselling lub downselling, nawet w przypadku pełnowartościowego produktu.

Tęsknię za czasami, kiedy byłem mniej świadomy działań, jakie podejmują dziś sprzedawcy, bo to już nie marketerzy. Żyło się zdecydowanie przyjemniej. Dziś wiem, że wszystko co ma zasięg służy (prędzej czy później) kapitalizacji.

Najpopularniejszy w Polsce jest nadal model:

  1. Robię bloga.
  2. Ogarniam listę subskrybentów.
  3. Promuję go w SMM i robię SEO.
  4. Brandzluję się na konferencjach, jeżeli mam zasięgi.
  5. Piszę książkę. Najlepiej sprzedać ją za przysłowiowe 5 zł, bo to czasem entry level w lejku sprzedażowym + wizerunkowa wartość dodana – w końcu każdy musi popełnić książkę.
  6. Robię kurs/-y video (skalowalny element biznesu).
  7. Sprzedaję swój czas (konsulting, szkolenie).

Po co napisałem ten tekst? Aby uświadomić Ci jak niewiele otrzymujemy dziś za darmo. Żeby nie było, kolejne kroki w modelu, który opisałem to lata czyjejś ciężkiej pracy i zdobywania doświadczenia. Bardzo szanuję wpływowych marketerów czy innych influencerów, ale cały czas szukam jednak trzeciej drogi. Mniej komercyjnej. Nie polegającej na totalnym sprzedawaniu siebie i na tworzeniu haczyków, które będzie łykać coraz to grubsza ryba. Być może mi się uda, być może nie, ale nadal będę pisał dla Ciebie – bez afiliacji i bez agitacji. Szczerze.

krzem

krzem

Marketer. W przeszłości account manager w agencji reklamowej, a wcześniej dziennikarz. Absolwent Marketingu Internetowego Politechniki Białostockiej oraz UX Design Uniwersytetu SWPS. Miłośnik aplikacji Adobe i systemu fotograficznego Canon.

 

Blog o marketingu, fotografii i technologii oraz butik kreatywny z pomysłami specjalnie dla Was.

FOLLOW US ON


POBIERZ PORADNIK


Blog "Make it Big by krzem" 2015 na www.krzem.agency. Wszystkie teksty są wyłączną własnością autora.