Jak uczę się języka angielskiego?

adventure-aerial-aircraft-207228

Hello my dear friend!

Od mniej więcej 10 lat jestem na poziomie B2+ z języka angielskiego. Co się podciągnę, to na przestrzeni lat zapomnę. Tym razem postanowiłem zhakować siebie!

Aby zrealizować żelazny cel na 2019 rok, czyli płynna komunikacja w tematach biznesowych uzbroiłem się w kilka ułatwień. To trzy aplikacje, wtyczka do przeglądarki, czytnik ebooków i oczywiście mój umiłowany smartfon. Już spieszę, aby wyjawić Ci mój sekret.

Pierwsza apka to Habitify. W niej ustawiłem sobie przypomnienia:

– prasówkę po angielsku: jest to raz w tygodniu Marketing Week,

– o 7:15 audiobook po angielsku w drodze do pracy (Audible na moim kochanym iphonie),

– o 16:00 powtórka z poranka w drodze z pracy (jadę ok. 24 minut w jedną stronę),

– o 17:00 prasówka po polsku (Spider’s Web i Marketing przy kawie),

– o 18:00 książka po angielsku (aktualnie walczę z Ogilvy on Advertising in the Digital Age),

– od 18:50 do 19:15 dwa serwisy informacyjne w TV (tak, wiem, jestem dinozaurem),

– o 19:47 apka Fiszkoteka.

Tak wygląda mój dzień.

Czas na narzędzia…

Książki czytam na czytniku Kindle, kupuję je na Amazonie. Z kolei polską literaturę pobieram z reguły na ebookpoint uprzednio sprawdziwszy cenę w serwisie upoluj e-booka prowadzonym przez Marcina Łukiańczyka. Mam nadzieję, że za każdą transakcję dostaje swoją dolę.

Kindle jest o tyle fajny, że co trudniejsze słowa w języku angielskim są rozwijane i pojawia się mniej lub bardziej trafiona definicja, jeżeli uruchomisz tę funkcję.

Audiobooków słucham na moim iPhonie w aplikacji Audible – gorąco polecam! Spokojnie, w tekście nie ma linków afiliacyjnych. Po prostu rekomenduję, to co się w moim przypadku sprawdza. I jadę z koksem, nawet jeżeli nie rozumiem wszystkiego.

Korzystam jeszcze z dwóch apek: Fiszkoteki (bo lubię mieć fiszki na telefonie) oraz poleconego przez kuzyna Habityfy, aby nie musieć o wszystkim pamiętać i aby każdy dzień miał swoją strukturę. Na macbooku, w Chrome mam wtyczkę, która uruchamia google translate (nie pamiętam czy ją dodawałam czy była natywnie). Daje radę.

Ile to kosztuje?

Książka na audible na miesiąc po angielsku w drodze przed i po pracy to wydatek: $14.98 za miesiąc. To daje jeden kredyt, a jeden kredyt wymienia się na dostęp do jednej książki. Preferuję biografie i książki biznesowe – łatwiej mi zrozumieć treść.

Fiszkoteka to wydatek 269 zł za rok z dostępem do konta premium. To świat słów złożony z 27 150 fiszek wraz z wymową. Jest tam odrębny pakiet słownictwa marketingowego.

Książki na Kindlu kupuję w Amazonie. Z reguły kosztują od $15 do $25.

Apka, która wszystko spina to Habityfy: 32,99 zł za dostęp do wersji premium.

Przyjemna, stacjonarna, konsultacja z języka angielskiego dotycząca tematów biznesowych, ale także życia i rozwoju osobistego: 70 zł za godzinę. Mam świetnego lektora w Suwałkach, jeżeli potrzebujesz wsparcia w tym zakresie. Edyta, dzięki za rekomendację.

Miesięcznie zatem angielski kosztuje mnie ok. 437 zł brutto. Czy to inwestycja?

Powiem tak, jeżeli zrealizuje cel: certyfikat DIMAQ i wejdę na level C1 komunikacji – to już będzie z górki. To droga do większej autonomii w działaniu i frajda ze swobodnej komunikacji „in a more sophisticated way”.

What about you? How are you dealing with your English skills?

Cheers!

krzem

krzem

Marketer. W przeszłości account manager w agencji reklamowej, a wcześniej dziennikarz. Absolwent Marketingu Internetowego Politechniki Białostockiej oraz UX Design Uniwersytetu SWPS. Miłośnik aplikacji Adobe i systemu fotograficznego Canon.

 

Blog o marketingu, fotografii i technologii oraz butik kreatywny z pomysłami specjalnie dla Was.

FOLLOW US ON


POBIERZ PORADNIK


Blog "Make it Big by krzem" 2015 na www.krzem.agency. Wszystkie teksty są wyłączną własnością autora.